Jak wydać książkę? Propozycje wydawnicze i szukanie wydawnictwa PORADY

Zaczynasz sobie pisać, z nieśmiałego pomysłu powstaje opowiadanie, które przekształca się w pełnowymiarową historię. Wreszcie stawiasz ostatnią kropkę. Aż samo się prosi, żeby całość opatrzyć wymownym "KONIEC". Ale czy na pewno?

Tak naprawdę, napisanie powieści - oczywiście, o ile zamierzasz ją gdziekolwiek publikować - to dopiero początek. Dalej idą korekty, redakcje, tworzenie okładek, skład, łamanie i wiele innych zadań, w których zazwyczaj autorów wspierają profesjonaliści.

Aby jednak zabrać się za wszystkie te elementy, musisz znaleźć wydawnictwo, które weźmie powieść pod swoje skrzydła. Inna sprawa, jeśli zamierzasz podjąć się samodzielnego wydania książki - tu całkowita odpowiedzialność spoczywa na Twoich barkach. Gdy podejdziesz do tego z odpowiednim podejściem oraz rozwagą, masz szansę stworzyć coś naprawdę wyjątkowego i cennego. To nieprawda, że książki z selfpublishingu to grafomania i gniot. Często są to naprawdę dobre pozycje. Trzeba jednak poświęcić im sporo uwagi oraz przygotować się na sporo poprawek.

Ale co z tymi, którzy wolą zdać się na publikowanie książek we współpracy z wydawnictwem? Co należy w takim przypadku zrobić? Postaram się nieco przybliżyć cały proces.

🔰 KROK 1. Poszukiwanie wydawnictwa.

Dość oczywisty moment. Czasem jednak okazuje się trudniejszy niż można by przypuszczać. A to dlaczego? Młodym pisarzom zdarza się źle podchodzić do całego tematu. Wybierają pięć najbardziej rozpoznawalnych i lubianych wydawnictw, a następnie przesyłają im plik z tekstem. I już. W nadziei, że coś się zadzieje. A rzeczywistość nie zawsze chce się układać po naszej myśli.

Na początek, stwórz listę wydawnictw, które znasz. Spisz je z książek na swojej półce, zajrzyj do biblioteki albo przeszukaj Internet w poszukiwaniu różnorodnych firm. Spisz je na kartce albo w pliku na komputerze, a następnie sprawdź oficjalne strony każdego wydawnictwa. Po co? Przede wszystkim, by dowiedzieć się co wydają (kryminały, romanse, a może publicystykę?), jaki mają model wydawniczy (tradycyjny, ze współfinansowaniem albo z kosztami wyłącznie po stronie autora?) oraz czy stawiają na debiutantów (a wielu czołowych wydawców tego nie robi).

W ten sposób okroisz nieco grono potencjalnych odbiorców. To ważne, ponieważ nie ma nic bardziej irytującego niż otrzymywanie wiadomości od autorów, którzy nie raczyli sprawdzić oficjalnych informacji na stronie internetowej. No chyba, że czekanie na odpowiedź, która nigdy nie nadejdzie. Wydawnictwa otrzymują tysiące tytułów miesięcznie i niekoniecznie mają ochotę czytać propozycje wydawnicze, które nie mają nic wspólnego z ich profilem. Zwykle od razu wrzucają takie maile do kosza. A Ty niepotrzebnie czekasz. A wystarczyło kilka kliknięć, by przekonać się, czy warto wysyłać swoją propozycję.

Po drugie, na oficjalnych stronach wydawnictw bardzo często pojawiają się informacje na temat tego, jak powinna wyglądać propozycja wydawnicza. Niektórzy życzą sobie wyłącznie fragment powieści i kilka informacji o autorze. Inni – i tu chyba zdecydowana większość – mogą poprosić o krótką notkę o autorze, streszczenie, całość tekstu, a nawet listę wcześniejszych publikacji (o ile istnieją) czy plan ramowy wydarzeń. Często niepełne lub źle stworzone propozycje odrzucane są na starcie, dlatego warto do każdej wiadomości podejść indywidualnie. To także oznaka szacunku wobec wydawcy.

Na podstawie takich poszukiwań stworzysz gotową listę odbiorców razem z ich wymaganiami dotyczącymi propozycji wydawniczych. To znacząco ułatwi później wysyłanie wiadomości.

🔰 KROK 2. Tworzenie e-maila z propozycją wydawniczą.

Wydaje się banalne? Błąd. Tysiące propozycji wydawniczych, pamiętasz? Musisz przykuć uwagę. Pokazać, że do Twojej propozycji warto zajrzeć - zainteresować się nią.

Dobrze jest rozpocząć od krótkiego wstępu, opowiedzieć o sobie i o powieści. Zamknij się w kilku zdaniach, bo przecież dołączysz pełen tekst i być może streszczenie. Skup się na przekazaniu najważniejszych informacji o książce, a także o sobie – swoim dorobku i doświadczeniu. Masz media społecznościowe, a nawet grono stałych odbiorców? Zaznacz to! Wydawnictwo na pewno zapamięta taką informację, ponieważ autor z gronem potencjalnych czytelników jest bardzo cenny i przynajmniej teoretycznie zapewnia możliwość sprzedania choć części egzemplarzy.

Propozycja wydawnicza powinna być oficjalna – w końcu mówimy o zawarciu umowy o wydanie powieści. To biznesowa rozmowa, więc pamiętaj o odpowiednim języku. To wiele powie o Twojej osobie. Niechlujny język, błędy albo przejęzyczenia na pewno nie zachęcą do zajrzenia do tekstu powieści.

Przeczytaj e-mail kilka razy, popraw ewentualne niezgrabności i zadbaj, by całość zainteresowała wydawnictwa.

🔰 KROK 3. Przygotowanie materiałów do propozycji wydawniczej.

A więc gotowy tekst powieści, fragment (w zależności od wydawnictwa to może być różna długość), streszczenie, konspekt oraz biogram autora. Każdy z tych elementów – podobnie jak e-mail – powinien być dopracowany pod względem gramatycznym, ortograficznym oraz stylistycznym. Im lepiej wykonane, tym większe wrażenie mogą wywrzeć na odbiorcy.

Najważniejsze jest zdecydowanie wykonanie powieści oraz streszczenia. Zwykle wydawnictwa zaczynają od przeczytania tego drugiego – jeśli ich nie zainteresuje, mogą nawet nie zajrzeć do całości tekstu. Postaraj się więc, aby było przygotowane bardzo dobrze. Możesz dać komuś do przeczytania (rodzinie, przyjaciołom albo drugiej połówce). Dobrze, by była to osoba, która czyta lub ma dobrą znajomość w zakresie literatury i języka. Jej wskazówki mogą okazać się bardzo pomocne. W streszczeniu nie ma miejsca na rozwlekanie się nad pobocznymi wątkami czy „ukrywanie” zakończenia dla lepszego efektu. To ma być skrót Twojej powieści: rzeczowy, interesujący i przedstawiający najlepsze jej aspekty.

Powieść przeczytaj kilka razy. Nawet jeśli wydaje Ci się, że już lepiej być nie może – wierz mi, może. Zawsze znajdzie się jakiś przecinek w złym miejscu, literówka zmieniająca znaczenie słowa albo niezgrabne zdanie, które można by stworzyć inaczej. Po napisaniu powieści daj sobie chwilę przerwy – poszukaj wydawnictw i stwórz projekt e-maila. Dopiero wtedy przysiądź do czytania i poprawiania błędów. Spojrzysz na wszystko ze świeżym umysłem i może zauważysz coś, co wcześniej Ci umykało.

🔰 KROK 4. Wysyłanie propozycji wydawniczych.

To dość prosta część. Wystarczy wziąć do ręki listę wydawnictw (najlepiej z przygotowanymi zawczasu adresami e-mail) i wysłać do każdego odpowiednio skomponowaną wiadomość – oczywiście, ze wszystkimi wymaganymi elementami. Pamiętaj o danych kontaktowych i informacji, czy planujesz kontynuację danego tytułu.

Trafiłam gdzieś w Internecie na wskazówki dotyczące… czasu wysyłania takich propozycji. Wydaje się dziwne? Początkowo też tak sądziłam, ale po chwili uznałam, że to może mieć sens. Niestety, nie pamiętam, gdzie widziałam te podpowiedzi. Wiem jednak, że ich autor nie zachęcał do wysyłania propozycji w piątek popołudniu ani w poniedziałek rano – po weekendzie, gdy osoba odpowiedzialna za ich odbieranie usiądzie do komputera, zostanie zasypana nawałem wiadomości. Zebrane maile często się gubią wśród innych albo są traktowane przelotnie – byle nadrobić. Zresztą, tak samo wygląda to również w innych branżach.

Zdecydowanie bardziej polecano więc wysyłanie takich propozycji we wtorki czy środy, najlepiej od rana. Wtedy odbiorca będzie miał cały dzień roboczy, by zajrzeć do Twojej wiadomości i zostać oczarowanym!

Średnim pomysłem jest też wysyłanie wiadomości w okresie wakacji (urlopy) albo świąt (Wielkanoc, Boże Narodzenie, Nowy Rok). W czasie wolnym nikt nie będzie sprawdzał e-maila. A po powrocie… tak, znów będzie zasypany wiadomościami.

Podejrzewam też, że w drugiej połowie roku wydawnictwa powoli zapełniają kalendarz na kolejny rok. Może się więc okazać, że w ich rozpisce zabraknie miejsca na nowe tytuły i odrzucą powieść głównie ze względu na brak terminów. Jeśli masz więc możliwość, spróbuj nie wysyłać propozycji pod koniec roku kalendarzowego.

🔰 KROK 5. Oczekiwanie na odpowiedzi… lub ich brak.

Wcześniejsze czynności wydawały się czasochłonne i trudne? Osobiście uważam, że to piąty krok daje się najbardziej we znaki. To czas po wysłaniu propozycji wydawniczych, gdy czekasz na reakcję wydawnictw. Niektóre deklarują przeczytanie maili i odpowiedzi w okresie 3 miesięcy, inne dają sobie na to aż pół roku. Zdecydowana większość jednak ostrzega, że z uwagi na dużą ilość zgłoszeń, odpowiadają tylko na wybrane propozycje, a brak maila = brak zainteresowania.

I nastawiałabym się, że sporo wydawnictw może wybrać właśnie tę opcję. A Ty nie wiesz, czy naprawdę ich nie interesuje, czy po prostu jeszcze nie zajrzeli do propozycji. To może być irytujące. A gdy dostajesz w końcu jakąś wiadomość ta… okazuje się odmowna (to znaczy, nie zawsze, ale może tak być). Pewnie zaboli. Ale osobiście szanuję każde wydawnictwo, które poświęciło chwilę, by choć w jednym zdaniu mi odmówić. Naprawdę, bardzo mi miło z tego powodu, mimo że każdy wolałby usłyszeć „tak, chcemy Cię”.

Jeśli jednak miałabym dać jakąś radę: Nie zniechęcaj się. Popraw powieść raz jeszcze i spróbuj ponownie. Uderz do mniejszych wydawnictw – w nich naprawdę jest moc. Mały nie znaczy nijaki.

Ale jednocześnie, nie chwytaj za pierwszą lepszą możliwość, jeśli coś w niej nie gra. Nie daj się wpuścić w maliny, a z własnego doświadczenia wiem, że tak bywa. Gdy już ktoś zaproponuje Ci współpracę, dopytaj o wszystkie szczegóły, sprawdź opinie i poprzednie publikacje. To Twoje dzieło, być może lata pracy i ogromny kawał serca, dlatego zawsze warto trzy razy się zastanowić, nim podpiszesz umowę.

A kiedy już Ci się to uda – daj znać! Chętnie sprawdzę, co nowego ma do zaoferowania nasz rynek wydawniczy.


Przy okazji, koniecznie zajrzyjcie na super profil z rękodziełem: https://www.instagram.com/handmader.22/ 

Komentarze