Spotkanie autorskie - pierwsze doświadczenia
"XX Tydzień Bibliotek zakończył się w kościańskiej bibliotece mocnym akcentem: spotkaniem z kościanianką Oliwią Ciesielską, debiutującą autorką powieści „Dom Słonia I”
czy
„Frekwencja zdecydowanie dopisała, a ostatnie osoby opuszczały budynek biblioteki po ponad półtorej godziny od rozpoczęcia spotkania”.
Takie słowa można znaleźć na stronach
internetowych relacjonujących moje pierwsze spotkanie autorskie. Jak było
naprawdę? Jak w ogóle doszło do spotkania i jak się do niego przygotowałam? O
tym poniżej.
Ale od początku. ⏳ Któregoś kwietniowego popołudnia siedziałam akurat w domu, gdy
dostałam telefon od cioci, której znajoma po przeczytaniu mojej powieści
odezwała się do starych znajomych z lokalnej biblioteki i zaproponowała
zorganizowanie spotkania autorskiego. Oczywiście, padło kluczowe pytanie, czy w ogóle
byłabym zainteresowana, ale wiadomo – w takiej sytuacji się już raczej nie
odmawia. Jeśli na tacy ktoś daje Ci gotową możliwość zaprezentowania swojego
małego dzieła (czy produktu, bo różnie można na to patrzeć), nie kręcisz głową,
mówiąc: „Dzięki, daruję sobie”. Zamiast tego zgadzasz się i dopiero potem
mierzysz z konsekwencjami.
Na początku usłyszałam, że
wszystko trzeba jeszcze ustalić z dyrekcją biblioteki i dopiero wtedy otrzymam
telefon zwrotny. No więc czekałam. I wreszcie pod koniec kwietnia dostałam
telefon od Pani Marleny właśnie, która zaproponowała, żebym wzięła udział w
tygodniu bibliotek – ostatniego dnia atrakcji było wolne miejsce na spotkanie
autorskie z moją osobą. Termin mi pasował, więc nie zastanawiałyśmy się długo i
stwierdziłyśmy, że któregoś dnia spotkamy się osobiście, żeby dogadać
szczegóły.
Miałam jakieś 2-3 tygodnie na
przygotowanie się i problem polegał wyłącznie na tym, że nie miałam bladego
pojęcia, jak wszystko powinno wyglądać. W swoim życiu byłam na jednym, może
dwóch spotkaniach. I nie były to osoby pierwsze z brzegu, tylko autorzy z
dorobkiem, którzy mieli, o czym opowiadać. No a ja? Jak poprowadzić spotkanie autorskie,
kiedy sama dopiero się tego wszystkiego uczę?
Najpierw denerwowałam się
koszmarnie, później praktycznie wcale, a gdy usiadłam na krześle w bibliotece i
zobaczyłam pierwsze wchodzące osoby – nie byłam pewna, co ja tam robię. Umówmy
się – to było małe spotkanie w lokalnej bibliotece i to w moim rodzinnym
mieście. Pojawiła się rodzina i przyjaciele, za których wsparcie byłam ogromnie
wdzięczna, mimo że stresowali mnie podwójnie. Byłam za to zaskoczona obecnością
osób, które przyszły ze zwykłej ciekawości – słowo daję, myślałam, że będę
przemawiać do własnych rodziców i pracowników biblioteki. To nie był koncert
Metallici, ale mi wystarczyło w zupełności. Zwłaszcza, że traktowałam to
spotkanie jako przetarcie szlaków; sprawdzenie, czy w ogóle się w tym czuję.
I jakie wnioski? Cóż, im dalej, tym lepiej. Zaczęłam mocno średnio – widownia poprosiła, żebym używała mikrofonu, tak cicho mówiłam. Nie wiedziałam, gdzie patrzeć i kiedy moja odpowiedź jest „wystarczająca”. Ale w miarę upływu czasu było coraz łatwiej. Pojawiły się uśmiechy, żarty, a nawet rozmowy z zebranymi osobami. I okazało się, że nie taki diabeł straszny. Czy byłoby ciężej, gdybym nie siedziała w tak znajomym środowisku? Pewnie tak. Dlatego uważam, że to całkiem dobry początek.
Spotkania są też naprawdę różne –
wielu autorów woli mówić samodzielnie, bez wsparcia prowadzącego. Dla mnie to
była ogromna pomoc, bo pewnie sama zakończyłabym temat już po kwadransie. A tak
Pani Marlena zadawała kolejne pytania, zachęcając mnie do odsłaniania kolejnych
kart. Świetnym pomysłem było także wykorzystanie prezentacji, która wskazywała właściwy kierunek rozmowy i stanowiła uatrakcyjnienie spotkania. Co w niej zamieściłam? W prezentacji na spotkanie autorskie znalazły się grafiki przybliżające treść książki, przykłady redakcji i korekty, projekty okładki, a także zdjęcia mojego notesu, który stanowi największą skarbnicę wiedzy, jaką stworzyłam 😅
Podsumowując - bawiłam się nieźle, na pewno jeszcze kiedyś spróbuję 😉 A każdemu, kto ma taką możliwość, mówię: spróbuj i zobacz sam.
Ogromne podziękowania dla Biblioteki Miejskiej w Kościanie za to, że zechciała mnie gościć i dla wszystkich obecnych za wsparcie, zainteresowanie i cierpliwość do moich nieskładnych odpowiedzi 😅
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Źródła:
·
https://klin-tv.pl/2023/05/24/debiut-mlodej-pisarki-z-kosciana/
Zdjęcia: https://biblioteka.koscian.pl/




Komentarze
Prześlij komentarz