Spotkanie autorskie - pierwsze doświadczenia

"XX Tydzień Bibliotek zakończył się w kościańskiej bibliotece mocnym akcentem: spotkaniem z kościanianką Oliwią Ciesielską, debiutującą autorką powieści „Dom Słonia I”

czy

„Frekwencja zdecydowanie dopisała, a ostatnie osoby opuszczały budynek biblioteki po ponad półtorej godziny od rozpoczęcia spotkania”.

 Takie słowa można znaleźć na stronach internetowych relacjonujących moje pierwsze spotkanie autorskie. Jak było naprawdę? Jak w ogóle doszło do spotkania i jak się do niego przygotowałam? O tym poniżej.

        W kilku słowach wypadałoby nakreślić tło: spotkanie autorskie odbyło się 15 maja 2023 (a więc równy miesiąc temu 🎊) w mojej lokalnej bibliotece miejskiej. Poprowadziła je Pani Marlena, dla której to także był debiut w ramach podobnego występu. Od pierwszej rozmowy czułyśmy więc, że rozumiemy się nawzajem doskonale.

Ale od początku. ⏳ Któregoś kwietniowego popołudnia siedziałam akurat w domu, gdy dostałam telefon od cioci, której znajoma po przeczytaniu mojej powieści odezwała się do starych znajomych z lokalnej biblioteki i zaproponowała zorganizowanie spotkania autorskiego. Oczywiście, padło kluczowe pytanie, czy w ogóle byłabym zainteresowana, ale wiadomo – w takiej sytuacji się już raczej nie odmawia. Jeśli na tacy ktoś daje Ci gotową możliwość zaprezentowania swojego małego dzieła (czy produktu, bo różnie można na to patrzeć), nie kręcisz głową, mówiąc: „Dzięki, daruję sobie”. Zamiast tego zgadzasz się i dopiero potem mierzysz z konsekwencjami.

Na początku usłyszałam, że wszystko trzeba jeszcze ustalić z dyrekcją biblioteki i dopiero wtedy otrzymam telefon zwrotny. No więc czekałam. I wreszcie pod koniec kwietnia dostałam telefon od Pani Marleny właśnie, która zaproponowała, żebym wzięła udział w tygodniu bibliotek – ostatniego dnia atrakcji było wolne miejsce na spotkanie autorskie z moją osobą. Termin mi pasował, więc nie zastanawiałyśmy się długo i stwierdziłyśmy, że któregoś dnia spotkamy się osobiście, żeby dogadać szczegóły.

Miałam jakieś 2-3 tygodnie na przygotowanie się i problem polegał wyłącznie na tym, że nie miałam bladego pojęcia, jak wszystko powinno wyglądać. W swoim życiu byłam na jednym, może dwóch spotkaniach. I nie były to osoby pierwsze z brzegu, tylko autorzy z dorobkiem, którzy mieli, o czym opowiadać. No a ja? Jak poprowadzić spotkanie autorskie, kiedy sama dopiero się tego wszystkiego uczę?

      Na szczęście, Pani Marlena okazała się niezwykle pomocna i przede wszystkim, stale powtarzała, że będzie dobrze. Spotkałyśmy się, później pisałyśmy wiadomości – byłyśmy w stałym kontakcie, żeby konsultować nasze pomysły. Ostatecznie ustaliłyśmy, że spotkanie będzie poprowadzone w formie wywiadu. Dzięki temu na mnie spoczywała mniejsza presja, a prowadząca miała wpływ na to, o czym byśmy rozmawiały. Biblioteka zajęła się przygotowaniem plakatów, które trafiły na stronę internetową, Facebook’a i lokalne słupy informacyjne. Ja miałam tylko dostarczyć zdjęcie i fragmenty, które można by odczytać na spotkaniu, żeby zainteresować zebrane osoby treścią. Zostałam też poproszona o stworzenie krótkiej prezentacji – czegoś, co robiłoby dobrze za tło naszej rozmowy.

Najpierw denerwowałam się koszmarnie, później praktycznie wcale, a gdy usiadłam na krześle w bibliotece i zobaczyłam pierwsze wchodzące osoby – nie byłam pewna, co ja tam robię. Umówmy się – to było małe spotkanie w lokalnej bibliotece i to w moim rodzinnym mieście. Pojawiła się rodzina i przyjaciele, za których wsparcie byłam ogromnie wdzięczna, mimo że stresowali mnie podwójnie. Byłam za to zaskoczona obecnością osób, które przyszły ze zwykłej ciekawości – słowo daję, myślałam, że będę przemawiać do własnych rodziców i pracowników biblioteki. To nie był koncert Metallici, ale mi wystarczyło w zupełności. Zwłaszcza, że traktowałam to spotkanie jako przetarcie szlaków; sprawdzenie, czy w ogóle się w tym czuję.


      I jakie wnioski? Cóż, im dalej, tym lepiej. Zaczęłam mocno średnio – widownia poprosiła, żebym używała mikrofonu, tak cicho mówiłam. Nie wiedziałam, gdzie patrzeć i kiedy moja odpowiedź jest „wystarczająca”. Ale w miarę upływu czasu było coraz łatwiej. Pojawiły się uśmiechy, żarty, a nawet rozmowy z zebranymi osobami. I okazało się, że nie taki diabeł straszny. Czy byłoby ciężej, gdybym nie siedziała w tak znajomym środowisku? Pewnie tak. Dlatego uważam, że to całkiem dobry początek.

     Zdaję sobie sprawę z tego, że organizacja spotkań autorskich raczej tak nie wygląda. Znajoma znajomej znajomego nie zawsze popchnie pierwsze domino – to autor powinien wyjść z inicjatywą. Na chwilę obecną nie wiem, jak się do tego zabrać, ale powoli się przekonuję. Zwłaszcza, że wszędzie trąbi się o znaczeniu spotkań autorskich w karierze pisarza.

Spotkania są też naprawdę różne – wielu autorów woli mówić samodzielnie, bez wsparcia prowadzącego. Dla mnie to była ogromna pomoc, bo pewnie sama zakończyłabym temat już po kwadransie. A tak Pani Marlena zadawała kolejne pytania, zachęcając mnie do odsłaniania kolejnych kart. Świetnym pomysłem było także wykorzystanie prezentacji, która wskazywała właściwy kierunek rozmowy i stanowiła uatrakcyjnienie spotkania. Co w niej zamieściłam? W prezentacji na spotkanie autorskie znalazły się grafiki przybliżające treść książki, przykłady redakcji i korekty, projekty okładki, a także zdjęcia mojego notesu, który stanowi największą skarbnicę wiedzy, jaką stworzyłam 😅

Podsumowując - bawiłam się nieźle, na pewno jeszcze kiedyś spróbuję 😉 A każdemu, kto ma taką możliwość, mówię: spróbuj i zobacz sam

Ogromne podziękowania dla Biblioteki Miejskiej w Kościanie za to, że zechciała mnie gościć i dla wszystkich obecnych za wsparcie, zainteresowanie i cierpliwość do moich nieskładnych odpowiedzi 😅

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Źródła:

·        https://biblioteka.koscian.pl/biblioteka/jak-powstaje-powiesc-spotkanie-autorskie-z-oliwia-ciesielska-relacja/

·        https://klin-tv.pl/2023/05/24/debiut-mlodej-pisarki-z-kosciana/

Zdjęcia: https://biblioteka.koscian.pl/

Komentarze